niedziela, Czerwiec 25, 2017

Turcja czy Egipt – gdzie jechać?

0
Turcja czy Egipt - gdzie jechać?

Turcja i Egipt to najpopularniejsze kierunki naszych wakacyjnych wojaży. Postanowiliśmy je ze sobą porównać i pomóc zdecydować się wszystkim, którzy nie wiedzą dokładnie gdzie chcą pojechać. A więc – zaczynamy.

Dla kogo Turcja?

1. Jeśli szukamy pięciogwiazdkowych hoteli w naprawdę wysokim standardzie, to Turcja jest właśnie dla nas. Turcy są bardzo dokładni, jeśli chodzi o jakość i standard hotelów. Nawet w najwyższych ich klasach nie spotkają nas jakiekolwiek niemiłe niespodzianki.

2. Turcja oferuje nam mnóstwo szerokich, piaszczystych plaż. Nie ma co ukrywać – w Side, Kusadasi, Didim, Belek i Antalyi są one najpiękniejsze.

3. Turcja to doskonały pomysł dla wszystkich, którzy chcą wyjechać nie tylko w wakacje. Doskonała pogoda utrzymuje się tu w zasadzie do kwietnia do października. Zresztą ze względu na wysokie upały, bardzo wielu Klientów wybiera właśnie wyjazdy poza sezonem.

4. Turcja to kraj atrakcji. Dla kobiet znajdziemy tu mnóstwo sklepów, w których można dokonywać wygodnych transakcji. Zresztą tureckie artykuły są dla wielu kobiet bardzo atrakcyjne. Turcja to też kraj w którym nie brakuje dyskotek, kawiarni i wielu innych „imprezowych” atrakcji.

Dla kogo Egipt?

1. Egipt to doskonałe rozwiązanie dla wszystkich, którzy kochają sporty wodne. Windsurfing, kitesurfing itd – to właśnie tutaj najlepiej je uprawiać.

2. Egipt oferuje nam piękną pogodę przez cały rok. Jest to kierunek, na który bez obaw możemy jechać nawet zimą. Chociażby dlatego, że temperatury w styczniu wynoszą tutaj nieco ponad 25 stopni Celsjusza w dzień.

3. Z wyjazdu do Egiptu będą zadowoleni wszyscy, którzy kochają wycieczki fakultatywne. Dlaczego? Ponieważ ze słynnych egipskich kurortów można dojechać nawet do…Jerozolimy.

4. W Egipcie każdy kurort jest inny. Hurghada jest jednym z najbardziej znanych i położonych blisko centrum miasta. Z kolei Marsa Alam to rozwiązanie doskonałe dla wszystkich, którym nie chce się wychodzić z hotelu nawet wieczorem. Jednym słowem – wszystko zależy tu od preferencji Klientów.

Co warto zobaczyć w Warszawie?

0
Co warto zobaczyć w Warszawie?

Warszawa to niezwykłe miasto. Praktycznie na każdym jego zakątku można poczuć powiew historii. Oto kilka miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć odwiedzając to piękne miasto.

Stare Miasto

Stare Miasto, to najstarsza część Warszawy, założona jeszcze w XIII wieku jako gród książąt mazowieckich. Czas II wojny światowej odcisnął tu szczególne piętno. Niemcy w trakcie okupacji zniszczyli aż 90 procent jego zabudowy. Dopiero po zakończeniu wojny, podjęto tu prace renowacyjne. Obecnie SM to miejsce pełne różnych kawiarenek, restauracji i innych atrakcji turystycznych.

Nowe Miasto

Nowe Miasto zostało założone w XV wieku i – co ciekawe – początkowo funkcjonowało jako zupełnie odrębna miejscowość. Do miejsc, które warto tutaj odwiedzić, zaliczyć można przede wszystkim Muzeum Marii Skłodowskiej – Curie a także charakterystyczny Park Fontann.

Trakt Królewski

Trakt Królewski to droga łącząca Zamek Królewski z posiadłościami królewskimi, należącymi do Stanisława Augusta Poniatowskiego i Jana III Sobieskiego. Znajduje się tu szereg pałaców, kamienic, kościołów a także – charakterystycznych parków. W okolicy nie brak turystów a życie toczy się tu przez 24 godziny.

Łazienki Królewskie

Łazienki Królewskie, to kompleks parkowo – pałacowy, założony jeszcze przez Stanisława Augusta Poniatowskiego w XVIII wieku. Centralnym miejscem Łazienek jest tak zwany Pałac na Wyspie. Oprócz samego pałacu, można tu znaleźć słynny na całym świecie pomnik Fryderyka Chopina. Jeśli wybierzemy się tu w okresie letnim, będziemy mieć szansę uczestniczenia w jednym z koncertów chopinowskich, które mają miejsce u stóp pomnika.

Pałac w Wilanowie

Pałac w Wilanowie, to jeden z najpopularniejszych pałaców barokowych w całej Europie. Powstał jako rezydencja króla Jana III Sobieskiego.

Pałac Kultury i Nauki

PKiN (przez innych nazywany prezentem od Stalina), jest budynkiem wzniesionym jeszcze w 1955 roku, w stylu typowego socrealizmu. Jest to jeden z najwyższych budynków w Polsce. Jego wysokość przekracza 230 metrów (wraz z iglicą).

Gran Canaria – wyspa marzeń!

0
Gran Canaria - wyspa marzeń!

Jadąc na wakacje gdzieś daleko, musimy zadbać o to, by znaleźć miejsce, które zadowoli zarówno tych małych, jak i dużych uczestników wakacji. Takim idealnym miejscem jest Gran Canaria. Dlaczego? O tym w poniższym artykule.

Fauna i flora

Gran Canaria to wyspa, która urzeka pod każdym względem. Również jeśli chodzi o dostępną na miejscu faunę i florę. Nic w tym dziwnego – znajduje się tu mnóstwo ogrodów botanicznych, parków krajobrazowych i oczywiście ogrodów zoologicznych. Jedną z największych atrakcji wyspy są delfinaria, w których można na własne oczy przekonać się, jak pięknymi i mądrymi zwierzętami są delfiny.

Parki wodne

Gran Canaria to miejsce idealne dla wszystkich również ze względu na parki wodne, których na terenie wyspy jest mnóstwo. Ciepły klimat sprawia, że wodny wypoczynek jest tu jak najbardziej udany. Na wyspie znajdują się parki o różnych stopniach zaawansowania, dobrane do wymagań Klientów. Trudno zresztą znaleźć tu hotel, w którego okolicy nie ma parku wodnego.

Sioux City

Jeśli chcemy zaszaleć a nie jedynie podziwiać zwierzęta (zresztą podczas długotrwałego urlopu jest to oczywiste), możemy skorzystać z atrakcji, jakie niesie ze sobą znajdujące się na wyspie miasteczko westernowe. Pozwoli nam ono przenieść się w czasie i zobaczyć, jak wyglądało życie na tak zwanym Dzikim Zachodzie.

W Sioux City pojeździmy konno, przekonamy się, jak wyglądało typowe życie ludzi w tamtych trudnych przecież czasach, odwiedzimy biuro szeryfa a także zobaczymy specyficzne minizoo.

Angry Birds Activity Park

Dla wszystkich fanów popularnej gry zręcznościowej, mamy wspaniałą wiadomość. Na Gran Canarii znajduje się tematyczny park atrakcji, stylizowany na tą właśnie grę. Jakie atrakcje można tu znaleźć? Przekonacie się sami. Możemy jednak zagwarantować Wam, że Wasze pociechy będą zachwycone.

Nurkowanie

Wyspy Kanaryjskie okalają niesamowicie czyste wody, które wręcz zapraszają wszystkich amatorów nurkowania. Szczególną atrakcją są tutaj żółwie morskie, które można podziwiać w ich naturalnym środowisku.

Jak podróżować z małym dzieckiem?

0
Jak podróżować z małym dzieckiem?

Wbrew obiegowym opiniom, podróżowanie z dzieckiem wcale nie musi być trudne. Oczywiście takie przedsięwzięcie wymaga znacznie więcej rozwagi i pomysłowości, ale nie ma co ukrywać – uśmiech na twarzy dziecka wynagrodzi wszystko. Zwłaszcza, że dziecko jest niezwykle ciekawe świata, co zresztą widać w podróży.

Lokalizacja

Gdzie najlepiej pojechać z małym dzieckiem? Oczywiście tam, gdzie już wcześniej byliśmy sami. Najlepiej będzie, jeśli znajdziemy dla siebie hotel, w którym już wcześniej mieszkaliśmy. Dotyczy to zarówno wakacji zagranicznych, jak też tych w naszym kraju.

Wybierzmy dla siebie taki hotel, który zapewni nam wszystkie najważniejsze standardy higieniczne. Wybierajmy taki hotel, w którym panujące warunki są nieco lepsze niż te, których sami oczekiwalibyśmy dla siebie.

Zadbajmy również o to, by nasz hotel nie był położony w pobliżu ruchliwej ulicy, czy też innego miejsca emanującego hałasem i silnym światłem. Nocleg z małym dzieckiem w pobliżu hałaśliwej ulicy nie jest dobrym rozwiązaniem, gdyż gwarantuje zepsuty urlop.

Wyżywienie

Wyżywienie również powinno być dopasowane do możliwości naszej rodziny. Najlepszą opcją jest bufet, ponieważ pozwala zarówno nam jak i naszym dzieciom zjeść dowolne potrawy, bez ryzyka, że nie będą one nam smakować.

Jeśli chodzi o wyżywienie, uważajmy na tak zwane śniadanie kontynentalne. Bardzo często zdarza się, że jest ono po prostu bardzo ubogie. Jeśli nasze dziecko nie lubi dżemu, może się okazać, że nie będziemy w stanie go niczym nakarmić.

Poświęć dziecku swój czas

Jeśli chcesz żeby dziecko radośnie przeżyło czas wyjazdu, koniecznie objaśniaj mu wszystko co widzi on (często pierwszy raz) swoimi oczami. Tłumacz mu znaki drogowe, opowiedz o ruchu pociągu, pracy konduktora czy o osobach, które będzie ono spotykało na swojej wakacyjnej drodze.

EKUZ to podstawa!

Zabierając ze sobą dziecko, musimy zawsze być przygotowani na konieczność ewentualnego leczenia. Dlatego warto dla swojego dziecka zabrać kartę EKUZ – jest ona wydawana przez NFZ we wszystkich placówkach. Zdobycie karty jest całkowicie bezpłatne!

Niezbędnik turysty czyli co zabrać ze sobą w góry?

0
Niezbędnik turysty czyli co zabrać ze sobą w góry?

Wyjazd w góry wiąże się zawsze z pewnym ryzykiem. Nawet jeśli wyjeżdżamy do bezpiecznego hotelu, warto zabrać ze sobą podstawowy sprzęt, który w awaryjnej sytuacji może się nam przydać. Oczywiście wachlarz zabieranych przez nas gadżetów znacznie wzrośnie, gdy wyjeżdżamy w bardziej niedostępne rejony. Co więc warto zabrać ze sobą?

Sztućce

Nie zapominajmy o sztućcach. Oczywiście możemy zdecydować się na zestawy plastikowe, ale zajmują one dużo miejsca i są niewygodne. W wielu sklepach można nabyć klasyczne zestawy „kilka w jednym”. Nie tylko oszczędzają one miejsce w naszym ograniczonym przecież plecaku, ale też są trwałe, łatwe w czyszczeniu i wydajne. Takie zestawy noszą nazwę spork i bardzo łatwo można je nabyć zarówno w sklepach internetowych jak i stacjonarnych.

Artykuły elektryczne

Niezbędnym wyposażeniem każdego turysty górskiego powinna być latarka. Powinna być ona zasilana na co najmniej 3V, dzięki czemu będziemy mieli zapewnione dobre i wydajne źródło światła. Oprócz tego warto pamiętać o powerbanku, który sprawdzi się jeśli zabraknie nam dostępu do sieci elektrycznej.

Odzież

Nie zapominajmy o konieczności ubierania się na cebulkę. Na lekkie ubrania warto założyć coś grubszego. Nie zapominajmy również o odzieży termicznej i kurtkach przeciwdeszczowych. Buty trekkingowe również są obowiązkowe.

Namiot

Namiot namiotowi nierówny. Dlatego nie zapominajmy o tym, by wybrać taki produkt, który będzie nie tylko mieścił wszystkich uczestników wyprawy (najlepsze są namioty mieszczące jednego turystę więcej), ale też taki, który skutecznie zabezpieczy nas przed działaniem deszczu.

Mapa

Obowiązkowym wyposażeniem każdego turysty górskiego jest mapa obszaru, po którym będziemy się poruszać. Doskonale sprawdzają się tu mapy z podziałką milimetrową, umożliwiającą dokładne określenie swoich namiarów GPS.

Nie zapominajmy również o śpiworze – najlepiej takim, który chroni nas w temperaturze co najmniej 0 stopni Celsjusza. Przyda nam się również termos, który powinien być próżniowy (nietłukący się) i posiadać pojemność co najmniej 1 litra.

„Księgi Jakubowe” Olgi Tokarczuk – czyli na pograniczu kultur

0
„Księgi Jakubowe” Olgi Tokarczuk

Przeszłość jest tym, co kształtuje naszą tożsamość i określa nasze miejsce w świecie. Dotyczy to zarówno zdarzeń przytrafiających się indywidualnym jednostkom, jak i wydarzeń mających ogólny charakter i odznaczających się większym zasięgiem. Historia jest czymś, co warto znać – i „Księgi Jakubowe” Olgi Tokarczuk są najlepszym tego dowodem.

Dlaczego sięgnęłam po książkę Olgi Tokarczuk „Księgi Jakubowe”?

Twórczość Olgi Tokarczuk znam od dawna i bardzo cenię, w związku z czym do przeczytania „Ksiąg Jakubowych” nie trzeba było specjalnie mnie namawiać. Podoba mi się styl Tokarczuk oraz język, jakim się ona posługuje w swoich powieściach. Książki jej autorstwa zdecydowanie zasługują na uwagę i wyróżniają się na rodzimym rynku wydawniczym. Nie brakuje im polotu, są pięknie napisane, a poza tym dotykają interesujących tematów. Każdy, kto lubi dobrą literaturę i przywiązuje dużą wagę do jej jakości, zdecydowanie powinien sięgnąć po powieści Tokarczuk.

Kim jest autorka książki Olga Tokarczuk?

Olga Tokarczuk, rocznik 1962, to dwukrotna laureatka prestiżowej Nagrody Literackiej „Nike” – otrzymała ją w 2008 r. i w 2015 r. Jej twórczość wielokrotnie nagradzano – m. in. Paszportem Polityki, nagrodą Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek czy międzynarodową nagrodą Vilenica. Jest absolwentką psychologii na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie mieszka w Sudetach, prowadzi też zajęcia z twórczego pisania na Uniwersytecie Opolskim. Jako powieściopisarka zadebiutowała „Podróżą ludzi Księgi” wydaną w 1993 r. „Księgi Jakubowe” to najnowsza pozycja w jej dorobku pochodząca z 2014 r. – to właśnie ona przyniosła autorce drugą „Nike”.

O fabule książki „Księgi Jakubowe” słów kilka

„Księgi Jakubowe” to powieść historyczna, której pełny tytuł brzmi: „Księgi Jakubowe albo Wielka podróż przez siedem granic, pięć języków i trzy duże religie, nie licząc tych małych”. Przedstawiony został w niej świat Rzeczypospolitej Obojga Narodów – takim mianem w XVIII w. określano Rzeczpospolitą Polską, która wówczas składała się z Korony Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Praca nad tą liczącą przeszło 900 stron książką zajęła Oldze Tokarczuk 6 lat, jednakże nie dziwi to wcale, jeśli wziąć pod uwagę zawarty tu ogrom wiedzy. Na tę powieść wielbiciele prozy Tokarczuk musieli czekać kilka lat – ale cóż tu mówić, po prostu warto było.

Głównym bohaterem powieści jest Jakub Frank – niezwykle barwna postać historyczna. Naprawdę nazywał się Jakub Józef von Frank-Dobrucki. Był działaczem społecznym i politycznym oraz religijnym reformatorem, powołał do życia żydowską sektę frankistów. To za jego sprawą Żydzi przyjęli chrzest we Lwowie w 1759 r., a kilkanaście lat później osiedlili się w Brnie, gdzie zresztą udało się im uzyskać dużą autonomię. W dziejach diaspory żydowskiej Frank zajmuje taką mniej więcej pozycję, jak Luter w katolicyzmie – a zatem postrzega się go jako twórcę najbardziej niebezpiecznego w tej religii rozłamu. Uznawany był w pewnych kręgach za Mesjasza – nie uznawał ani Talmudu, ani żydowskich tradycji. Co więcej, w jego opinii chrzest był absolutnie niezbędny do tego, by dostąpić zbawienia. W 1758 r. Frank posunął się nawet do tego, że sam siebie ogłosił wcielonym Bogiem. Jak zatem nietrudno zgadnąć, miał bardzo wielu wrogów. Zmarł wskutek ataku apopleksji w 1791 r. Jego śmierć spowodowała, iż frankiści jako grupa przestali istnieć, większość z nich przeszła na katolicyzm.

Moja opinia na temat książki „Księgi Jakubowe” Olgi Tokarczuk

Olga Tokarczuk zmierzyła się z mało popularnym, trudnym tematem – i jednocześnie szalenie interesującym. Dla osób pragnących zgłębiać swą wiedzę historyczną to nie lada gratka. Książka otrzymała typowo powieściową konstrukcję, zaś narrator nie wypowiada się na temat głównego bohatera. I muszę przyznać, że takie rozwiązanie okazało się strzałem w dziesiątkę, albowiem dzięki temu Frank nie traci swej pełnowymiarowości. Nie wszystko, co wydarzyło się w jego życiu, jest do końca jasne, w związku z czym czytelnik nie powinien nastawiać się na to, że otrzyma odpowiedzi na wszystkie nurtujące go pytania.

Niewątpliwie wielkim atutem „Ksiąg Jakubowych” jest przedstawienie nie istniejącego już świata w sposób niezwykle szczegółowy – a przez to sugestywny. To jedna powieść i zarazem mnóstwo opowieści splecionych ze sobą w rozlicznych wątkach. Portrety poszczególnych postaci są nakreślone w wyrazisty sposób. Autorka w bardzo sprawny sposób dawkuje napięcie, dzięki czemu czytelnik nabiera coraz większej ochoty na lekturę kolejnych stron.

Akcja powieści rozgrywa się co prawda w odległych dla nas czasach, jakże różniących się od współczesnych, niemniej jednak ciężko się oprzeć wrażeniu, że poruszona w książce tematyka jest wciąż aktualna.

Czy warto kupić książkę „Księgi Jakubowe”?

„Księgi Jakubowe” to trudna książka – nie ma co owijać w bawełnę. Nie jest to lekki kaliber. To pozycja adresowana raczej do wymagającego czytelnika. Nie można odmówić jej oryginalności – zwłaszcza, że ten akurat fragment historii wciąż jest naszpikowany wieloma znakami zapytania. Bardzo bym chciała zobaczyć kiedyś film nakręcony na podstawie tej powieści – tak różnorodnej i zarazem wielce niepokojącej. Można do niej wracać wielokrotnie i za każdym razem odkrywać coś zupełnie nowego. Polecam gorąco wszystkim, którzy kochają ambitną prozę.

Przewieszenie – recenzja książki Remigiusza Mroza

0
Przewieszenie - recenzja książki Remigiusza Mroza

Majestat gór budzi w człowieku zachwyt, ale z drugiej strony napawa też grozą – przyroda ma potężną moc i jest nieprzewidywalna. Może być zarówno przyjacielem ludzi, ale też i najgorszym ich wrogiem. Trudno chyba wymarzyć sobie lepszą scenerię kryminalnej powieści, która trzyma w napięciu od samego początku do końca. Mowa tu o „Przewieszeniu” Remigiusza Mroza – pisarza, którego twórczość jest bezwzględnie godna uwagi.

Dlaczego sięgnęłam po książkę Remigiusza Mroza „Przewieszenie”?

Do przeczytania „Przewieszenia” Remigiusza Mroza nie trzeba było specjalnie mnie zachęcać, ponieważ znane są mi inne książki tego autora, które odebrałam zdecydowanie na plus. Podoba mi się jego styl, uważam też, że nie brakuje mu pomysłowości. Potrafi zainteresować czytelnika i sprawić, że trudno mu jest oderwać się od lektury. Lekkość pióra to prawdziwy dar – i Mróz potrafi z niego znakomicie korzystać. „Przewieszenie” jest drugą częścią trylogii o perypetiach komisarza Wiktora Forsta – pierwsza nosi tytuł „Ekspozycja” i jest mi doskonale znana. Ciekawa zatem byłam, jak potoczą się dalsze losy bohatera.

Kim jest autor książki Remigiusz Mróz?

Remigiusz Mróz to jeden z polskich pisarzy młodego pokolenia – rocznik 1987. Absolwent warszawskiej Akademii Leona Koźmińskiego, posiada stopień naukowy doktora nauk prawnych. Jest laureatem konkursu Krajowej Izby Gospodarczej „Polska Cyfrowa 2020+”. Na rynku literackim zadebiutował w 2013 r. powieścią „Wieża milczenia”, „Przewieszenie” jest najnowszą pozycją w jego całkiem już imponującym dorobku. Na potrzeby własnej twórczości wykorzystuje elementy różnych gatunków, głównie takich jak kryminał prawniczy, science fiction oraz powieść historyczna. Oprócz tego Mróz ma na swoim koncie także parę artykułów naukowych.

O fabule książki „Przewieszenie” słów kilka

Wiktor Forst to ten typ policjanta, który zwykle szybko zjednuje sobie sympatię czytelników. Nie lubi, gdy ktoś mu narzuca swoje zdanie – nawet przełożony, z pokorą ma na bakier, a zasady traktuje jako sugestie, które można brać pod uwagę, ale wcale nie trzeba. Niejednokrotnie balansuje na granicy prawa, ale jest też niezwykle utalentowany i – co najważniejsze – piekielnie skuteczny. Tym razem przedmiotem prowadzonego przez niego śledztwa stają się śmiertelne wypadki, do których dochodzi w Tatrach. Na początku zdarzenia te nie wzbudzają specjalnego zainteresowania ze strony policji, ale okazuje się, że wcale nie są to nieszczęśliwe wydarzenia, a z zimna krwią planowane morderstwa. Wtedy do akcji wkracza Forst.

I co się okazuje? Ano to, że istnieje związek pomiędzy tymi zbrodniami a sprawą, nad którą komisarz pracował w „Ekspozycji” wspólnie z Olgą Szrebską, która w pierwszej części zmarła. Ponadto Forst dość szybko przekonuje się, że: po pierwsze – ma do czynienia z wprawionym i inteligentnym zabójcą, po drugie – morderca nie jest jego jedynym przeciwnikiem. Policjant ma więcej wrogów niż mu się wydaje. Zaczynają dopadać go demony z przeszłości. Jak sobie z tym poradzi i jaki będzie rezultat tego starcia? Jeżeli jesteście ciekawi, koniecznie sięgnijcie po „Przewieszenie” – zapewniam, że na pewno się nie rozczarujecie, ponieważ książka wciąga już od pierwszych stron.

Moja opinia na temat książki „Przewieszenie” Remigiusza Mroza

Czytając „Przewieszenie”, nie mogłam się oprzeć wrażeniu, iż Remigiusz Mróz funduje czytelnikom przejażdżkę mega szybką kolejką górską. Lekturze towarzyszy tyle emocji, że naprawdę ciężko jest mi je opisać, ale zaręczam, że to niezapomniana jazda. Cała intryga została sprytnie uknuta – z mistrzowską precyzją, której nie powstydziłaby się nawet sama królowa kryminałów Agatha Christie. Nie raz i nie dwa człowiek ma nie lada orzech do zgryzienia, a jeśli do tego dorzucić jeszcze zaskakujące zakończenie, to mamy gotowy przepis na sukces. Bo „Przewieszenie” jest niewątpliwie sukcesem autora – teraz nie pozostaje nic innego, jak czekać na ostatni tom trylogii.

Sposób, w jaki został sportretowany główny bohater, to kolejny wielki plus powieści. Mamy tutaj do czynienia z realnym człowiekiem, który ma sporo zalet i mnóstwo wad. Ponadto autor posługuje się niesamowicie błyskotliwym językiem, co doskonale widać chociażby na przykładzie fenomenalnych jak dla mnie dialogów pomiędzy Forstem a jego przełożonym Edmundem Osicą.

Wokół wątku głównego osnutych jest wiele wątków pobocznych, aczkolwiek nie ma tu zbędnych dygresji i niepotrzebnie rozpraszających czytelnika opowieści. Każdy element ksiązki znajduje się dokładnie na swoim miejscu, dzięki czemu książka jest spójna. I jeszcze jedno – wyraźnie widać, że przez autora przemawia miłość do gór, nie sposób nie dostrzec w tych opisach czegoś szczególnego i wyjątkowego.

Czy warto kupić książkę „Przewieszenie”?

„Przewieszenie” Remigiusza Mroza to jeszcze jeden dowód na to, że polska literatura współczesna jest w całkiem niezłej kondycji. Powieść spodoba się każdemu, kto nie gardzi dobrą prozą z solidnym warsztatem. Zalecałabym jednak najpierw zapoznać się z „Ekspozycją”. Najnowszą powieść Mroza czyta się dosłownie jednym tchem. To pasjonująca lektura, w której nie brakuje nieoczekiwanych zwrotów akcji. Gorąco polecam wszystkim – nie tylko wielbicielom kryminałów. To jedna z tych książek, obok których nie da się przejść obojętnie.

Recenzja 3 tomu „Królowie przeklęci” Maurice’a Druon – czyli intrygi, trucizny i władza

0
Recenzja 3 tomu

Od zarania dziejów władza stanowi jeden z największych obiektów pożądania. Chęć jej posiadania popycha ludzi do różnych czynów, niejednokrotnie ociekających krwią i usianych intrygami. Stawka jest zawsze wysoka – podobnie jak i cena, którą trzeba zapłacić. Można się o tym dobitnie przekonać dzięki „Królom przeklętym” – wspaniałej opowieści autorstwa Maurice’a Druona.

Dlaczego sięgnęłam po książkę Maurice’a Druona „Trucizna królewska”?

Sięgnięcie po trzeci tom cyklu „Królowie przeklęci” zatytułowany „Trucizna królewska” było dla mnie zupełnie naturalną koleją rzeczy – przeczytałam dwie pierwsze części i ciekawa byłam, co wydarzy się dalej. Zresztą, muszę przy tej sposobności koniecznie nadmienić, iż cała ta seria jest po prostu fenomenalna – a obecnie w pięknym stylu powróciła do łask. Stało się tak na fali popularności „Gry o tron” – nagle tego typu tematyka wzbudziła większe niż dotychczas zainteresowanie. Nie zamierzam oczywiście porównywać obu tych sag, bo nie to jest moją intencją, ponadto to zupełnie odmienne rzeczy. Pragnę natomiast zachęcić Was do lektury zarówno „Trucizny królewskiej”, jak i pozostałych odsłon cyklu autorstwa Druona.

Kim jest autor książki Maurice Druon?

Maurice Druon to nieżyjący już francuski polityk oraz pisarz. W latach 1973-1974 zarządzał we Francji tamtejszym resortem kultury. Był również deputowanym do Zgromadzenia Narodowego oraz do Parlamentu Europejskiego. Miał na swoim koncie szreg państwowych odznaczeń – w tym m. in. Francji, Portugalii, Rosji, Wielkiej Brytanii etc. Uhonorowany tytułami Kawalera Krzyża Wielkiego Legii Honorowej oraz Honorowego Rycerza Komandora Orderu Imperium Brytyjskiego. Słynął z aktywności nie tylko na niwie politycznej, ale również literackiej, gdzie ulubionym jego gatunkiem była powieść historyczna. Na jego dorobek składa się sporo pozycji, aczkolwiek tą najbardziej znaną jest cykl „Królowie przeklęci” składający się z siedmiu tomów. Na jego podstawie dwukrotnie nakręcono serial telewizyjny. Spośród innych bardzo znanych powieści Druona wymienić można m. in. „Aleksandra Wielkiego”.

O fabule książki „Trucizna królewska” słów kilka

Akcja „Trucizny królewskiej” rozgrywa się w XIV-wiecznej Francji za panowania dynastii Kapetyngów. Klemencja, wnuczka Marii Węgierskiej, wybiera się w podróż do Francji, gdzie ma zostać żoną Ludwika X zwanego Kłótliwym, który objął tron po swoim ojcu Filipie IV Pięknym. Królowa Maria odczuwa wielką satysfakcję, ponieważ to właśnie dzięki niej wielu jej potomków założyło na głowy królewskie korony. Ale czy rzeczywiście powinna czuć się z tego powodu zadowolona? Klemencja jest pobożną i cnotliwą dziewczyną, a Ludwik X zyskał swój przydomek nieprzypadkowo. Jest przeciwieństwem ojca. Aby poślubić Klemencję, musiał poczekać na wybór nowego papieża, który da mu rozwód – nie mógł się jednak tego doczekać, więc zamordował Małgorzatę.

Na ród Kapetyngów klątwę rzucił sam wielki mistrz zakonu templariuszy – zdaje się ona wciąż niepokojąco przypominać o sobie, ponieważ władcy z tej dynastii muszą nieustannie borykać się z rozmaitymi trudnościami. Sprawowanie rządów w takich okolicznościach jest nie lada wyzwaniem. Jak poradzi z nim sobie Ludwik X? Zwłaszcza, że Klemencja okazuje się dlań wsparciem i wspaniała towarzyszką, ale jest jeden kłopot – ma problem z zajściem w ciążę, a jak wiadomo w tamtych czasach do tych kwestii przykładano ogromną rolę, ponieważ miały kluczowy wpływ na dalsze losy danej dynastii. Gdy w końcu okazuje się, że młoda królowa jest przy nadziei, los niespodziewanie przestaje jej sprzyjać. Jak to wszystko potoczy się dalej? Jeżeli jesteście ciekawi, nie macie innego wyjścia jak po prostu przeczytać książkę.

Moja opinia na temat książki „Trucizna królewska” Maurice’a Druona

Wydarzenia zaprezentowane w trzecim tomie „Królów przeklętych” nie toczą się w jakimś strasznie zawrotnym tempie, ale ja akurat nie postrzegam tego jako minus, bo można utrzymać spokojny rytm i z uwagą śledzić wszystko, o czym opowiada autor. Jest to o tyle ważne, ponieważ mamy tu do czynienia z licznymi wątkami – zgrabnie układają się one w spójną całość, która zachwyca przede wszystkim sposobem, w jaki autor oddał ducha minionej epoki. Ponadto świetnie sportretował wszystkich bohaterów. Zdecydowanie przyznać trzeba mu to, że posiadał ogromną wiedzę historyczną, a to tego rozwiniętą wyobraźnię, która pozwoliła mu po mistrzowsku połączyć fakty oraz wykreować mnóstwo postaci i wydarzeń. Czytelnik odnosi wrażenie, iż jest ich uczestnikiem.

W zasadzie to nie potrafię znaleźć czegoś, do czego mogłabym się przyczepić. Książkę dosłownie się pochłania, a dodatkowym jej atutem jest to, że zachęca ona do bliższego zapoznania się z dziejami Francji.

Czy warto kupić książkę „Trucizna królewska”?

Podsumowując – w miarę wartka akcja, świetne opisy, interesujący bohaterowie oraz nie pozbawiony finezji język. To wszystko przemawia za tym, by nabyć nie tylko „Truciznę królewską”, ale generalnie cały cykl „Królowie przeklęci” – nie jest bowiem łatwo mówić o jednej tylko części bez szerszego kontekstu. Saga bez wątpienia jest adresowana nie tylko do osób lubujących się w powieściach historycznych. Uważam, że warto poszerzać czytelnicze horyzonty – sama jestem tego doskonałym przykładem, ponieważ dzięki Druonowi częściej zamierzam sięgać po ten typ literatury.

Wakacje w górach z rodziną? Sprawdź co warto ze sobą zabrać.

0
Wakacje w górach z rodziną? Sprawdź co warto ze sobą zabrać.

Wyjazd z rodziną (w skład której wchodzi małe dziecko) w góry, nie jest wcale taki prosty. Przed wyjazdem trzeba przemyśleć szereg aspektów, związanych zarówno z celem naszej podróży jak też… z zagospodarowaniem wolnego czasu.

Pierwsza kwestia – dokąd jedziemy?

Jeśli wyjeżdżamy w góry z małym dzieckiem, raczej podarujemy sobie bardziej wymagające trasy. Nawet jeśli jesteśmy doświadczonymi górskimi wędrownikami, nie zapominajmy o tym, że małe dziecko zawsze osłabi naszą koncentrację. Wtedy zaś o wypadek nietrudno.

Druga kwestia – za ile jedziemy?

Jeśli już podjęliśmy decyzję dokąd chcemy jechać, warto przemyśleć maksymalny budżet jaki chcemy przeznaczyć na tą imprezę. Będzie on oczywiście o tyle większy, o ile większa liczbę osób zabierzemy ze sobą. Większy budżet pozwoli również zagospodarować czas naszym dzieciom, jeśli na przykład pogoda nie pozwoli na wyjście w góry.

Trzecia kwestia – atrakcje

Jeśli jedziemy z małymi dziećmi, nie zapominajmy o tym, że musimy zadbać o ich czas wolny. Zabierzmy więc ze sobą jakieś ciekawe gry (najlepiej planszowe) a także nieco zabawek edukacyjnych.

Myśląc o atrakcjach nie powinniśmy zapominać również o ich odpowiednim zaplanowaniu. Wypady na basen nie mogą być zbyt częste, gdyż najprawdopodobniej zrujnują nasz budżet. Pomyślmy o spacerach, zwiedzaniu i wielu innych rzeczach, jakie można robić całą rodziną.

Czwarta kwestia – wyposażenie

Doszliśmy już do najważniejszej kwestii, czyli do… wyposażenia, jakie każdy uczestnik rodzinnej wyprawy w góry powinien posiadać.

1. Ciepła odzież – dotyczy to głównie dzieci, ale nie tylko.

2. Odzież przeciwdeszczowa – doskonale sprawdzą się tu tanie, lekkie palta, które można nałożyć na każdy rodzaj odzieży. Nie wybierajmy jednak popularnych worków, zbyt szybko ulegają one zniszczeniu.

3. Wygodne buty – jeśli decydujemy się na lekkie trasy, możemy „od biedy” wybrać adidasy. Jednak w praktyce znacznie wygodniejsze okazują się zwykłe trekkingi. Również dla dzieci.

4. Pierwsza pomoc:

– Bandaż elastyczny.
– Plaster na rolce.
– Jałowe opatrunki.
– Woda utleniona.
– Rękawiczki lateksowe.

5. Nie zapominajmy również o latarkach, powerbankach, termosach (mogą przydać się nawet w lecie) itd.

Podróże a… dziecko

0
Podróże a... dziecko

Czy wspólna podróż z małym dzieckiem musi być utrapieniem dla rodziców? Czy może lepiej „odpuścić” sobie i poczekać, aż nasza pociecha trochę podrośnie? Okazuje się, że podróż z dzieckiem wcale nie musi być wyrzeczeniem. I co ważne – nie jest z góry skazana na porażkę.

Przemyśl to!

Jeśli nasze dziecko ma już kilkanaście miesięcy, doszliśmy pewnie do wniosku, że musimy dostosowywać całe nasze życie do niego. To samo dotyczy obieranych przez nas kierunków podróży. Jeśli dziecko jest małe, warto zastanowić się nad wyjazdem gdzieś niedaleko. Nawet jeśli nasza pociecha zachoruje, zawsze możemy szybko wrócić do domu. Starsze dziecko można już zabrać za granicę. Niemniej radzimy dobrze zapoznać się z tamtejszą okolicą i klimatem, by nasze wymarzone wakacje z dzieckiem były udane.

Pakowanie

Pierwszym pytaniem, jakie postawimy sobie przed naszym zaplanowanym wyjazdem, będzie „co i jak spakować?”. Jednak bez obaw – z biegiem czasu okaże się, że pakowanie nawet na dwutygodniowy wyjazd w góry nie musi być uciążliwe. Wystarczy posiadany przez nas sprzęt i kilka dodatkowych akcesoriów.

Przykład? Po co kupować zaawansowaną technicznie zasłonkę samochodową, jeśli możemy skutecznie zastąpić ją zwykłą pieluchą tetrową? Po co godzinami wybierać nowe ciuchy, skoro można wziąć to, w czym dziecko chodzi „po domu”? Bez obaw – nasze dziecko nie musi wyglądać tak modnie jak paryskie modelki.

Przejazd

Nie ważne czy jedziemy samochodem, czy po raz kolejny lecimy z dzieckiem samolotem. W każdej sytuacji dziecko nie przestanie nas zadziwiać i zaskakiwać. Jaki z tego wniosek? Nie zaplanujemy całej trasy przejazdu i kilkunastodniowych wakacji już w domu.

Może się okazać, że przejazd na miejsce wypoczynku może być dla dziecka równie fascynujący, co same wakacje. Zastanówmy się, jaki środek lokomocji nasze dziecko lubi najbardziej. Jeśli jest taka możliwość – sami spróbujmy wybrać taką trasę przejazdu, by również i ona stała się atrakcją dla naszego dziecka. Dzięki temu czas jaki poświęcimy na przejazd upłynie nam znacznie szybciej.